Jak to jest, że po pewnym czasie szydełkowania pozostaje mnóstwo zaczętych i nie mogących się doczekać zakończenia prac?
Jestem właśnie na takim etapie, dużo wymyślam, mało dokańczam. Jedyne co ostatnio udało mi się zrobić od a do z była tunika, ale jeszcze nie miałam okazji zrobić jej porządnych zdjęć. Wracam zatem do tych rzeczy które z różnego powodu pozostawiłam w zapomnieniu.
Pierwszy punkt to oczywiście torebka, która już miała nawet swojego posta, prace nad nią już postępują, wytwarzam kolejne kwiatki i mam już ekoskórkę do obszycia, poszukiwania materiału na podszewkę trwają...

Punkt drugi to konie bliźniaki z których jeden jest na zamówienie, a drugi pójdzie do wystawienia w swoim czasie. Prace idą dość wolno, ale nad wszystkim czuwa mój Kłapouchy:)
Trzecią rzeczą z którą się zmagam, a chcę zdążyć przed Mikołajem jest czapeczka- Filemon. Robię ją z podwójnej włóczki, szydełkiem 4,5. Na razie mam bazę i jestem sama ciekawa czy uda mi się stworzyć na niej fajną podobiznę animowanego kotka, Zobaczymy!
Ostatni również zajął mnie temat włóczek z recyklingu i sznurków bawełnianych. Z pierwszej opcji powstaje pufa, z drugiej koszyk. Na efekty końcowe trzeba też jeszcze trochę poczekać. T-shirty się piętrzą, sznurki zaplątują i mimo dużego szydełka - 9 i 7 jeszcze będę miała przy nich duuuużo pracy.
Zastanawiam się też nad stworzeniem na blogu biblioteki wzorów z których często korzystam, a niestety w wersji papierowej zawsze je gubię. Myślę, ze zbierze się sporo materiałów.
Pozdrawiam słonecznie w kolejny piękny weekend tej jesieni:)))





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz